LALKOWY FILM „WALIZKA”
reżyseria, zdjęcia, montaż - Jacek Łechtański
projekty lalek - Agata Gorządek
dekoracje - Agata Gorządek, Krzysztof Wierzbowski
animacja lalkowa - Krzysztof Brzozowski
FILM OTRZYMAŁ DOFINANSOWANIE Z FUNDUSZU FILMOWEGO MIASTA ŁODZI

Od zawsze marzyłem, aby zrealizować film tak prosty, klarowny w przekazywaniu myśli a jednocześnie tak bogaty w warstwie filozoficznej. Scenariusz Michała Zabłockiego i Artura Reinharta zachwycił mnie już kilka lat temu. Wtedy to pokazał mi go Wojtek Gierłowski, wybitny łódzki animator lalkowy, który pragnął, żebym ten film wyreżyserował. On sam chciał, przy pomocy swych umiejętności animacyjnych ożywić tę magiczną rzeczywistość. Podjęliśmy wtedy pracę nad tym projektem, jednak po opracowaniu scenopisu przerwaliśmy działania, ponieważ obaj mieliśmy mnóstwo innych zajęć. Po kilku miesiącach zmarł Wojtek, a ja pomyślałem, że takich projektów się nie zostawia, nie wolno im pozwolić umierać. I właśnie Wojtkowi pragnę ten film dedykować. To bardzo osobista i nieco egzaltowana motywacja dla aktywności twórczej, ale nie jedyna. Motywuje mnie także głębokie przekonanie o wielkiej wartości tej historii, a także przekonanie o potencjale tkwiącym w scenariuszu, który daje nadzieję na powstanie znakomitego filmu. Ten obraz jest jak haiku, jak wiersze Michała Zabłockiego. Zdyscyplinowany, nieprawdopodobnie precyzyjny, bez zbędnych ozdobników. Jest w pewnym sensie taką skróconą historią świata, historią cywilizacji. Jest opowieścią o odwiecznym konflikcie między naturą a kulturą, o zderzeniu elementu pierwotnego, czystego z wytworem cywilizacji. Z tego starcia nikt nie wychodzi zwycięzcą ani pokonanym. Tutaj nie ma prostych odpowiedzi. Pozostaje nam tylko pytać. Czy kultura nas uwalnia, czy ogranicza? Czy cywilizacja, która miała nas wzbogacać, buduje nas czy niszczy? Czy wreszcie przedmioty, wytwory cywilizacji i kultury stały się naszymi poddanymi, czy może to my jesteśmy ich niewolnikami? Nie chciałbym, żeby to wszystko zabrzmiało jak nudny traktat filozoficzny. W filmie jest też wiele humoru i lekkości w przekazywaniu głębokich treści. Bo film animowany uwielbia sytuacje zabawne, gagi, komizm. Taka jest tu sytuacja wyjściowa i wynikające z niej zdarzenia. Pomysł, żeby zrealizować ten projekt w technice klasycznej animacji lalkowej towarzyszył już Michałowi Zabłockiemu w czasie pisania scenariusza. Wydawało się to oczywiste, że tylko ta metoda pozwoli wykorzystać elementy karykatury i przerysowania a jednocześnie nie stanie się zbyt abstrakcyjna, jakby to miało miejsce w przypadku animacji płaskiej. Animacja lalkowa, przestrzenna pozwoli nam poczuć, niemal dotknąć faktur, pozwoli zobaczyć piękno zmieniającego się światła. Narzędziem pomocniczym (bardzo ważnym) stanie się w związku z tym technologia animacji komputerowej. Daje nam ona możliwość ożywiania elementów, które nie poddają się dłoniom animatora takich jak sypiący się piach, drżące powietrze nad rozgrzaną pustynią czy smugi światła w pyle. Akcja filmu rozgrywa się w zamkniętym kręgu czasowym od świtu do świtu, co powoduje wrażenie braku wyjścia. Jest to klasyczna sytuacja filmowego zamknięcia, uwięzienia. Fryderyk Nitzche powiedział, że „cywilizacja jest dla człowieka tym, czym topór dla kata” ale czy kat przestałby być katem bez topora?
Jacek Łechtański
